Kalwaria Pacławska

pa 6, 2012

Przygotowania

Sobota — dzisiaj przygotowania. Umyliśmy SR-kę i CX-a jakimś środkiem, który miał być cudem, ale, jak to zwykle w bajkach nie bywa, okazał się mokrym badziewiem. Trzeba przyznać, że coś tam rozpuścił olej na żeberkach singla, ale bez rewelacji. Mimo wszystko SR500 wygląda teraz o niebo lepiej, choć do ideału ciągle ma daleko.

CX-owe plany

W CX-ie za to nie udało się zrobić wszystkiego co było zaplanowane. Co prawda nadałem blasku i nowego charakteru sprzętowi, ale miało być też coś praktycznego. Chciałem założyć ciężarki na kierownicę, bo po wywaleniu starych i dziadowskich, piankowych manetek i założeniu zwykłych, którkich kierownica ukazuje dwie dziury. Manetki jakie miałem pod ręką są przystosowane do ciężarków. Na szczęście w GoodMoto znalazły się ładne, nieduże ciężarki. Tego szczęścia zabrakło kiedy zaczęliśmy dostosowywać owe obciążniki. Chcę je mianowicie schować wewnątrz rury, a nie ją przedłużać. Materiał z którego wykonane są ciężarki okazał się bardzo twardy i pilnik z wiertarką nie dały mu rady. Cóż, pozostaje przemyśleć zawiecienie dwuch klocuszków do tokarza, albo przedłużenie kierownicy. Coś mi się jednak wydaje, że skuszę się na tą drugą możliwość, ale to już w następnym tygodniu.

Pajęczak i trup

Charakteru CX500 nabrał przez zmianę czachy na błotniku. Takie coś mi się niezbyt podoba i zamierzałem coś zrobić. Odkręcenie i wywalenie "dekoracji" to dość słaby pomysł, bo w błotniku zostaje dziura. Miałem dwie opcje. Albo znaleźć jakieś zastępstwo dla trupiej głowy, albo dorobić napis "memento mori". Mi bardziej odpowiadało drugie rozwiązanie, ale taki napis mógłby zostać źle odebrany. Opcja pierwsza wydawała się dobrym wyjściem, ale co zamontować zamiast czachy? Trzeba było pokombinować. Szukałem hardcore-owego, gumowego miśka któremu możnaby założyć szalik i gogle spawalnicze, ale jakoś nie widziałem takich zabawek. Gumowy kurczak dla psów to zbyt oczywiste i pachnące już tandetą rozwiązanie. Trafiłem natomiast na śmieszne gumowe zwierzaki. Pszczółka i pająk. Wybrałem pajączka, bo pszczółka kolorystycznie by się gryzła z motocyklem. Wyciągnąłem pełno waty z zakupionego kilka tygodni temu zwierza i dość solidnie go umocowałem w miejscu metalowego trupka. Moto wygląda dość zabawnie. Dla mnie ok, no bo niby dlaczego motocykl dostarczający frajdy nie ma być wesoły?

O SR przed wyjazdem

Chciałbym tu, na SR-kowej stronie, napisać więcej o SR, ale ona została tylko umyta i przepalona. Tomkowi przypomniało się trochę jeżdżenie brutalnym singlem. Dobrze. SR500 to w końcu jedna z bardziej wymagających szosówek. Ja się bardzo cieszę, że kolega jest z niej zadowolony i że w końcu usłyszałem jej brzmienie. Tłumik od Junaka naprawdę robi świetną robotę. Szkoda tylko, że wyłącznie akustyczną.

Zakończenie dnia

Dobra, starczy na dzisiaj pisania. Niby nie chce mi się spać, bo trzyma mnie yerba mate, ale wyjazd jutro o 7:30, więc jakoś muszę się zmusić do przespania kilku godzin nocy. Jutro może doskrobię tu relację ze zlotu i dodam jakieś zdjęcia.

Poranek

6:30 — leje. Wygląda to kiepsko. Sprawdzam pogodę i wygląda to jak wredna zemsta. Tylko za co? Rzeszów, Jarosław, Przemyśl — wszędzie tak samo — leje. Ma padać cały dzień i to tylko w małopolsce i na podkarpaciu. Mało tego! W poniedziałek już powinno być sucho. Kolega z Jarosławia opisał tamtejszą pogodę. Jest gorzej niż u nas. Jacyś twardziele na pewno pojadą, ale ja do nich nie należę. Miało być tak pięknie... Teraz zostaje posprawdzać co się będzie działo za tydzień w kwestii zlotowej. Może się uda pojechać, a może zrobimy sobie własne, kameralne zakończenie sezonu. Póki co... mam czas na inne działania. Pewnie jak wielu z nas, motocyklistów.

© Copyright 2012-2019 - sr500.pl
Projekt i wykonanie Bartosz Ogrodnik